Podróże

Dinner in The Sky Wrocław

Dinner in The Sky Wrocław Poland

Kochani dzisiaj zapraszam Was na nietypowy lot. Nieziemska ekipa Dinner in The Sky Wrocław zabierze nas na niebiańską kolację i to nie tylko za sprawą wspaniałych potraw, ale również cudownych widoków.

W długi czerwcowy weekend na wrocławskim Placu Solnym zagościła strefa VIP z genialną platformą unoszoną przez potężny dźwig.

Od ponad roku marzyłam o tym, by móc wziąć udział w tej fantastycznej kolacji i niewątpliwie cudownej przygodzie. Niestety w zeszłym roku nie udało mi się, ale ponieważ jestem osobą niezwykle upartą i zawsze staram się tą cechę wykorzystać w realizacji moich celów i pragnień, moje marzenie spełniło się w tym roku, yuuuupiiii…

Uczestniczyłam w pierwszym locie w trakcie tego eventu, dokładnie w piątkowy wieczór. Docierając w okolice rynku byłam przerażona, zbliżały się potężne ciężkie granatowe chmury, wzmagał się wiatr, a w oddali widać było błyski gromów. Dotarłam do strefy VIP lotu, gdzie obserwowaliśmy co się będzie działo i niemal już zaczęliśmy obstawiać nasze szanse na „lot” platformą.

Pora zawisnąć nad Placem Solnym

Po próbnym wzniesieniu ekipy kucharzy oraz służb technicznych, które na własnej skórze sprawdziły warunki panujące nad rynkiem zapadła decyzja, że TAK!!!!, wjeżdżamy!!! Ekipa techniczna wprowadzała nas parami lub pojedynczo na teren platformy. Każdy z nas był przypinany, ustawiany i zabezpieczany przez co najmniej dwie osoby. Potem jeszcze kilkukrotnie byliśmy sprawdzani zanim panowie upewnili się, że jesteśmy bezpieczni i jest nam wygodnie. Wbrew pozorom wygoda podczas kolacji na 50 metrach ponad ziemią jest dość istotna 😉 Ok, otrzymaliśmy pozwolenie na start.

Potężny dźwig zaczął nas unosić w powietrze. I tutaj pozytywne zaskoczenie, nie odczułam żadnego najmniejszego dyskomfortu związanego z wznoszeniem, właściwie do momentu, kiedy zdałam sobie sprawę, że ludzie pod nami zrobili się dziwnie mali, wtedy do mnie dotarło, że jesteśmy już ponad dachami kamieniczek.

Podniebna platforma Dinner in The Sky Wrocław

Widok, jaki pojawił się przed moimi oczyma zaparł dech w piersiach. Natura przygotowała nam niezwykłe tło do tej wyjątkowej podniebnej kolacji. Otaczające nas budynki nabrały pięknych barw, a granat nieba wydobył niezwykły kontrast bieli ram okiennych i detali kamieniczek.

Serwuje Chef Piotr Chylarecki

Kucharze rozpoczęli swoje kulinarne show. Na stół trafiła przystawka, niezwykle aromatyczna kaczka w czekoladzie z rabarbarem i czerwonym pieprzem. No tak, pomyślałam, przecież jak kolacja w locie to musimy zacząć od kaczki 😀 Doskonale dobrana kompozycja czekolady i czerwonego pieprzu wspaniale rozbudziła nasze kubki smakowe.

Następnie zaserwowano nam cappuccino szparagowe z pianą kokosową z zielonym pieprzem i kolendrą, baaardzo schłodzone, zapewne na opanowanie emocji 😉 Przyznam, że jedzenie na takiej wysokości, właściwie z nogami swobodnie wiszącymi nad ziemią, nabiera innych barw i aromatów, nasze zmysły dokładniej rejestrują wszelkie bodźce, również smakowe.

 

Podniebnej rozkoszy ciąg dalszy

Danie główne zaskoczyło nas schabem z pieczonymi ziemniakami wraz ze szpinakiem, szparagami i marchwią. Wszystko idealnie spasowane, skomponowane i pięknie podane. Piękna ekspozycja potraw to zasługa wspaniałego serwisu Rosenthal HoReCa, model Jade. Żałuję, że takiego nie mam w domu, moje zdjęcia potraw na instagramie, na pewno zyskałyby sporo, gdyby jedzonko było serwowane na Jade.

Na zakończenie podróży w przestworzach nasze kubki smakowe rozpieścił deser – lody, ale jakie. Miałam wrażenie jakbym kosztowała podniebnych obłoków, zawieszonych tuż nad naszymi głowami. Twaróg z rabarbarem, zielonym pieprzem i kruszonką z panieru owsianego. Istna kulminacja niebiańskiej przygody. Tutaj szeroki pokłon składam do Szefa Kuchni Piotra Chylareckiego. Panie Piotrze, będąc 50 metrów nad ziemią, przypięta pasami w sportowym fotelu nie miałam możliwości do niskiego pokłonu, dlatego też czynię go z tego miejsca, Chef, chapeau bas.

 

Filmom, zdjęciom, uśmiechom i westchnieniom zachwytu nie było końca. Wyśmienite jedzenie, podane przez fantastyczną ekipę kucharzy, do tego niezwykłe widoki i fantastyczne historie opowiadane przez ekipę bezpieczeństwa, która cały czas była z nami na pokładzie i wraz z naziemnym centrum konsultowała „parametry lotu”.

Gdy spełniają się Twoje marzenia

Wypadałoby powiedzieć coś mniej słodkiego, na coś ponarzekać, dorzucić troszkę goryczki do tego wszystkiego, ale przyznam, że naprawdę bardzo mi się podobało i nie widzę elementu, do którego przysłowiowo mogłabym się przyczepić. Ok, może fakt, że tego dnia było duszno 😉 ale na 50 metrach gęste powietrze jakby się rozstąpiło. I że pogoda była nie pewna czym wystraszyła nas, uczestników kolacji. Jednak wszystko pięknie się udało.

Dinner in The Sky Team dziękuję za wspaniałą obsługę i fantastyczny nastrój podczas lotu. Nieskromnie mam nadzieję, że nie był to nasz ostatni wspólny lot i spotkamy się jeszcze na podniebnej kolacji, kawie, lodach, drinku czy degustacji wina.

Teraz Kochani już wiecie, że poza podróżami, kulinaria są moją drugą miłością. Po prostu uwielbiam wspaniałe smaki, aromaty, konsystencje, połączenia i struktury…

PS Marzenie spełnione

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *